Kropka.
Makijaż? Zrobiony! Fryzura? Też! Sukienka? Ubrana! Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Tylko... guzika brakowało. Choć ostatnia przymiarka kreacji nastąpiła kilka dni temu, ewidentnie wystarczyło, by zeszło ze mnie kilka kilogramów, powodując, że dekolt był o kilka centymetrów zbyt głęboki. Stresik? Z pewnością. W końcu taka okazja jak dziś zdarza się średnio tylko raz w życiu. Czekałam na nią długo i z wielkim napięciem. Niestety nie miałam pod ręką magicznej różdżki. Miałam za to mamę! A ta igłę i nitkę. Wystarczyło! Kilka zgrabnych ruchów ręką i kryzys był zażegnany. Jeszcze tylko jej rodzicielskie błogosławieństwo i byłam gotowa do wielkiego wyjścia! Na rozwód . Zabawne jak wiele wspólnego ma z sobą początek i koniec małżeństwa. Oczywiście jeśli z obu scenerii powycina się drobne szczegóły takie jak biała sukienka, ciżba druhen i setki gości, obowiązkowa setka na jedną nóżkę i tysiące złotych wydanych na przyjęcie. Uczucie podniosłości, wkraczania w nowy nieznany etap i...