Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2025

Mieć ciastko i zjeść ciastko

Obraz
W nowy rok weszłam z przytupem - bez odcisków na stopach i bólu głowy. Bez kaca, znaczy się. Za to z trzema konkretnymi postanowieniami i jednym facetem , który nie tylko wie, czym jest różnica między „brwiami” a „rzęsami”, ale jeszcze zaprasza na serniczek. Mmm ... Czy to znak, że wygrałam na loterii życia i jestem jedną z wybranych, której  wszechświat pozwala   mieć ciastko i zjeść ciastko?   Oby. Tak więc, gdy większość mieszkańców globu w styczniu spala na siłowni dziesiątki zjedzonych w ostatnim ćwierćwieczu ciastek, ja ciastka ochoczo wcinałam. Innymi słowy, randkowałam z Panem Pablo. Nie, żebym aż tak leciała na węglowodany proste. Po prostu lubiłam z nim rozmawiać. Nie trzeba go było ciągnąć za język . Używał go nader sprawnie. Tworzył zdania wielokrotnie złożone. Miał poczucie humoru. A to już coś ! Przede wszystkim był też mnie ciekaw. Zadawał pytania ! I to wcale nie o technologię produkcji W-Ztki. Pytania w ażne i poważne (nie żeby produkcja W-Ztki była mał...

Czysta karta

Obraz
W świecie zwierząt sytuacja jest... czysta . Samiec zaleca się do samicy, prezentując swoje wdzięki oraz zasoby: stroszy piórka i wykonuje taniec godowy. Bywa, że musi stoczyć pojedynek z innym samcem. Tudzież przynosi upolowaną kolację (czasem jeszcze ciepłą). Wszystko po to, by ją finalnie skonsumować. Samicę, niekoniecznie kolację. Nie ma brudnych zagrań w stylu milczenia przez równy tydzień, by następnie zostawić lajka pod zdjęciem z 1994 roku.  I tym oto sposobem dochodzimy do człowieka. Prawdopodobnie jedynego gatunku, który posiada tytuł doktorski z nieczystych taktyk. I dla którego czysta karta okazuje się notatnikiem po poprzednim semestrze, z pozaginanymi rogami, bazgrołami i śladem po kawie. Cóż, mój notatnik był pełny . Ten życiowy i ten, który trzymałam w dłoniach. Pamiętnik, w którym odręcznym pismem skrzętnie zapełniałam kolejne kartki, opisując randki, dramy i uniesienia będące moim udziałem przez wszystkie minione 12 miesięcy.  Święta minęły, a moje okna był...

Lukrowany piernik i facet pod choinkę

Obraz
O , choinka! Do Wigilii zostało niespełna 10 dni. Dziesięć! A przede mną dziesiątki rzeczy do kupienia i załatwienia - choinka, prezenty, karp... Lista ta przypominała mi rosnącą kulę śnieżną — im bardziej się starałam, tym bardziej mnie przygniatała. A ja łapiąc z trudem oddech w tej gonitwie, łapałam się na tym, że bardziej niż o prezentach, marzę o… pomocniku na całe życie   pełen etat. Dziwne. W dzieciństwie 10 dni oznaczałoby całą wieczność. Dziś — mrugnięcie oka. Choć w tym roku pojawiło się we mnie coś z tamtej małej dziewczynki. To drżenie serca w oczekiwaniu na coś ważnego. Tylko że nie czekałam już na prezenty ani pierwszą gwiazdkę. A na rozwój wydarzeń . Kto wie? Może w tym roku zamiast samotnego karpia, będzie kolacja we dwoje?  I robienie karpia do siebie? Zaraz , zaraz ... Przecież to była dopiero nasza  pierwsza randka ! I choć miałam nieodparte wrażenie, że między mną a Panem Pablo podczas jednego wieczoru wydarzyło się więcej,  niż w inny...