Posty

Skok na głęboką wodę

Obraz
Choć nie bardzo umiem w pływanie, wielokrotnie skakałam w życiu na głęboką wodę. A to pojechałam z 200 funtami w portfelu na studia do Londynu. I angielskim na poziomie tylko nieco wyższym, niż Kali. A to założyłam firmę ledwo wiedząc, co to takiego biznes plan. Nie bardzo kojarząc obsługę Excela. A to obejmując posadę katechetki z wydziaranym nadgarstkiem i paczką cienkich miętowych w kieszeni.  Teraz jednak faktycznie brodziłam w głębokiej wodzie . Morzu. Konkretnie - Bałtyku. Właściwie to weszłam tylko do połowy łydek, bo woda o tej porze roku była bardzo zimna. Nie przeszkadzało mi to w ogóle, bo atmosfera była bardzo gorąca. Nie, nie ta na zewnątrz. Ta między mną a moim znajomym, który przestał nim być w zeszłym felietonie. Znaczy miesiącu. Jeszcze nie wiedziałam jak go określić. Ani tym bardziej jak nazwać to, co zaistniało między wiosną a latem, między mną a nim. Niby dopiero się poznawaliśmy, a ja już dostałam własną szufladkę w jego domu. Z jednej strony znaliśmy się już p...

Bardzo długa gra wstępna

Obraz
Przeważnie 3-7 minut. Tak mówią oficjalne dane. Właśnie tyle powinien wynosić czas oczekiwania na posiłek w najpopularniejszej restauracji szybkiej obsługi. Znaczy, na burgera pod złotymi łukami. Dokładnie tyle, żeby ledwo przewinąć feed na Instagramie. Albo zaciągnąć kogoś do łóżka .  Zaraz, zaraz przecież dwa razy tyle (co najmniej!) powinna trwać sama gra wstępna ! Dwie dekady temu zapewne i tak. A dziś? Też macie wrażenie, że jesteśmy pionkami w grze jakiego popaprańca, który nawdychał się proszków pobudzających, zapijając to potrójnym espresso? Wszystko dzieje się baaardzo szybko . Założenie aplikacji randkowej? Dłużej myję zęby! Umówienie się z kimś na randkę? Phi, po jednej minecie, tfu! - minucie mam już tuzin chętnych. Wymiana płynów ustrojowych często następuje jeszcze przed wymianą telefonów. Ale do tego często nie dochodzi, bo po pierwszym wspólnym dojściu ten ktoś... odchodzi .  Tak, jeśli chodzi o długość cyklu życia, współczesne relacje damsko-męskie, śmiał...

Przepis na CIACHO idealne

Obraz
W dzieciństwie pisało się listy do św. Mikołaja. Gdy na twarzy zaczęły wyskakiwać pryszcze, a na nogach i pod pachami włosy, zastąpiły je listy marzeń lub miejsc do zwiedzenia. Kilka lat później, gdy w moim życiu niespodziewanie wyskoczyło coś znacznie gorszego, jak praca i rachunki, na stałe pojawiły się listy zakupów i spraw do załatwienia. Gdzieś pomiędzy nimi wszystkimi zapałętała się jeszcze jedna szczególna lista. Lista cech idealnego mężczyzny . Pamiętam dokładnie - pracowałam wtedy w szkole, a właściwie próbowałam przekonać usilnie dyrekcję tejże placówki, że tak właśnie jest. Byłam aż nadto beztroską singielką, która zafascynowana przepisami Nigelli Lawson, codziennie gotowała coś innego na obiad. Nie wiedząc jeszcze, że przyjdzie czas, gdy żywić będzie się głównie kurczakiem z patelni. I marchewką. Nadto, nie mając nic ważniejszego do roboty uprawiała codziennie jogging. A jeszcze chętniej chodziła . Na randki . Szybko zorientowałam się, że podobnie jak dania z książek bryt...

Konkretna babka

Obraz
Była gorąca, wilgotna i rumiana. Właśnie dochodziła . Babka. Ja? Hmm... Co najwyżej do pewnych wniosków. Na przykład, że pora wyjąć ją z pieca. Klasyczną babkę cytrynową, której resztki ochoczo wylizywałam z miski. Zaraz dołączy do ciacha obok. To stygło już od jakiegoś czasu. Było zimne i jakieś takie niemrawe. Pan Pablo?  Cóż...  Mijały kolejne tygodnie. Za oknem zaczęła rozkwitać soczysta wiosna.  Ale ta relacja usychała. Właściwie była martwa jak... ryba bez wody albo... raczej karp w galarecie? Otóż to! Jak ość w gardle, utkwiła boleśnie właśnie gdzieś na tym etapie - Świąt Bożego Narodzenia. A tu już kicały kolejne - Wielkanoc.   Pan Pablo przypieczętował ten status  konkretnymi  znaki świadczącymi o tym, że to definitywny koniec . Głucha cisza. Brak deklaracji. Zero inicjatywy. Wisienką na torcie tej wyliczanki było regularne podglądanie moich relacji w social mediach, z którego wynika tyle… co z wpatrywania się w kubek zimnej kawy – niby jest, ale...

Mieć ciastko i zjeść ciastko

Obraz
W nowy rok weszłam z przytupem - bez odcisków na stopach i bólu głowy. Bez kaca, znaczy się. Za to z trzema konkretnymi postanowieniami i jednym facetem , który nie tylko wie, czym jest różnica między „brwiami” a „rzęsami”, ale jeszcze zaprasza na serniczek. Mmm ... Czy to znak, że wygrałam na loterii życia i jestem jedną z wybranych, której  wszechświat pozwala   mieć ciastko i zjeść ciastko?   Oby. Tak więc, gdy większość mieszkańców globu w styczniu spala na siłowni dziesiątki zjedzonych w ostatnim ćwierćwieczu ciastek, ja ciastka ochoczo wcinałam. Innymi słowy, randkowałam z Panem Pablo. Nie, żebym aż tak leciała na węglowodany proste. Po prostu lubiłam z nim rozmawiać. Nie trzeba go było ciągnąć za język . Używał go nader sprawnie. Tworzył zdania wielokrotnie złożone. Miał poczucie humoru. A to już coś ! Przede wszystkim był też mnie ciekaw. Zadawał pytania ! I to wcale nie o technologię produkcji W-Ztki. Pytania w ażne i poważne (nie żeby produkcja W-Ztki była mał...

Czysta karta

Obraz
W świecie zwierząt sytuacja jest... czysta . Samiec zaleca się do samicy, prezentując swoje wdzięki oraz zasoby: stroszy piórka i wykonuje taniec godowy. Bywa, że musi stoczyć pojedynek z innym samcem. Tudzież przynosi upolowaną kolację (czasem jeszcze ciepłą). Wszystko po to, by ją finalnie skonsumować. Samicę, niekoniecznie kolację. Nie ma brudnych zagrań w stylu milczenia przez równy tydzień, by następnie zostawić lajka pod zdjęciem z 1994 roku.  I tym oto sposobem dochodzimy do człowieka. Prawdopodobnie jedynego gatunku, który posiada tytuł doktorski z nieczystych taktyk. I dla którego czysta karta okazuje się notatnikiem po poprzednim semestrze, z pozaginanymi rogami, bazgrołami i śladem po kawie. Cóż, mój notatnik był pełny . Ten życiowy i ten, który trzymałam w dłoniach. Pamiętnik, w którym odręcznym pismem skrzętnie zapełniałam kolejne kartki, opisując randki, dramy i uniesienia będące moim udziałem przez wszystkie minione 12 miesięcy.  Święta minęły, a moje okna był...

Lukrowany piernik i facet pod choinkę

Obraz
O , choinka! Do Wigilii zostało niespełna 10 dni. Dziesięć! A przede mną dziesiątki rzeczy do kupienia i załatwienia - choinka, prezenty, karp... Lista ta przypominała mi rosnącą kulę śnieżną — im bardziej się starałam, tym bardziej mnie przygniatała. A ja łapiąc z trudem oddech w tej gonitwie, łapałam się na tym, że bardziej niż o prezentach, marzę o… pomocniku na całe życie   pełen etat. Dziwne. W dzieciństwie 10 dni oznaczałoby całą wieczność. Dziś — mrugnięcie oka. Choć w tym roku pojawiło się we mnie coś z tamtej małej dziewczynki. To drżenie serca w oczekiwaniu na coś ważnego. Tylko że nie czekałam już na prezenty ani pierwszą gwiazdkę. A na rozwój wydarzeń . Kto wie? Może w tym roku zamiast samotnego karpia, będzie kolacja we dwoje?  I robienie karpia do siebie? Zaraz , zaraz ... Przecież to była dopiero nasza  pierwsza randka ! I choć miałam nieodparte wrażenie, że między mną a Panem Pablo podczas jednego wieczoru wydarzyło się więcej,  niż w inny...